Październik 2023 – wtedy powstało to konto @damciczas.
30 października wrzuciłam swój pierwszy post, a dziś postów jest już prawie 150.

Byłam na emocjonalnym hype’ie, że zmieniam swoje życie zawodowe (i nie tylko) podczas kursu u @socialmanagerki. Pamiętam jak dziś to uczucie, gdy wymyśliłam swoją nazwę…
Kiedy pojawiło mi się to wspomnienie na Facebooku, sama byłam w szoku, że ten czas tak szybko minął. Na co dzień nie widzi się zmian ani osiągnięć. Uważam, że takie podsumowania są bardzo istotne – to dla mnie ważny element całej układanki obecnych działań.
Po co założyłam swoje social media?
Nie będę ukrywać, że była to część kursu. Z dzisiejszej perspektywy uważam to za ważny punkt programu. Nie jestem zwierzęciem medialnym i nadal nie czuję, że to jest mój świat, ale mam świadomość, że widoczność przynosi ogromne korzyści.
Chciałam też po prostu spróbować – otworzyłam się na wszystko, co nowego przyniósł temat bycia WA. Szukam swojej drogi, a może dróg. Testuję, a moje konto socialowe (głównie IG) służy właśnie temu. To ogromna baza inspiracji, kontaktów, relacji i duży plac zabaw.
Czy każda WA musi mieć swoją unikalną nazwę?
Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale ja czułam, że po nazwą będzie kryła się moja wartość i do wymyślania podeszłam biznesowo. Nie chciałam tworzyć swojego imiennego profilu, nie chciałam łączyć to z moim prywatnym (raczej umarłym) kontem. Miałam potrzebę stworzyć nazwę z którą będzie mi po drodze i będę czuła z nią połączenie.
Dam Ci Czas zagrało mi w duszy od razu. Idealne połączenie chwytliwego hasła i tego co chce dawać jako wartość. Czas, który ciągle nam umyka. Czas za którym ciągle gonimy. Czas, który chcemy ciągle odzyskać. Do tego krótko, dobrze wygląda na logo, nie ma polski znaków i jest po prostu moje 🙂. Po dwóch lata nadal dobrze mi z tą nazwą, co potwierdza, że to był właściwy tok myślenia w moim przypadku.
Jak to teraz wygląda?
Chociaż moje wyniki obserwujących nie są jakieś spektakularne – a jakie mają być jeśli nigdy to nie był mój cel 🙂


Nadal wypracowuje swój sposób, metody i to co chce pokazywać i jak często. Jestem dalej w procesie i się nim bawię. Wiem, że poświęcam temu zbyt mało uwagi, ale nie ma co ukrywać wszystko na początku drogi zajmuje dużo więcej czasu, wiec jeśli nie chcesz zwariować to z czegoś po prostu rezygnujesz. Mi zależało głównie na poszukiwaniu współprac i uczeniu się tego świata. Posty to był prawie zawsze wynik poboczny.
Nie lubię robić czegoś bo wypada, bo trzeba, bo tak ktoś mówi. I te wszystkie kwestie mocno mnie zniechęcały również do działania. Po drodze publikowałam różne treści, trochę jak inne WA. Nie wszystko mi się podoba, ale właśnie to określam jako najlepszą lekcję. Trzeba publikować cokolwiek, żeby przekonać się co jest moje.
Czy są z tego korzyści?
Zaskakująco dużo! Przede wszystkim kilka współprac i wartościowych kontaktów. Mogłabym umniejszać, że w sumie to mało wrzucam, nieregularnie, ale klientki, które dotarły do mnie, w ciągu tych dwóch lat tylko z tego kanału, to jest wyznacznik mojego sukcesu. Sukces, który bardzo mocno zakorzenił mi w głowie myśl, że jeśli chce działać to muszę być widoczna. A od tego jak bardzo się zaangażuję, będzie zależna tylko wielkość tego sukcesu. Bo sam sukces już jest i jestem z niego bardzo dumna.


